Sopot - w zimowej aurze
Zimowy Sopot jest równie piękny, jak i letni. Opierałem się przed wyjazdem nad morze w lutym, ale skoro produkcja w naszym zakładzie musiała stanąc i dostaliśmy przymusowe urlopy, to szkoda było by ten czas zmarnować. Żona wzięła też urlop i pojechaliśmy. Przed Sopotem przypomniała sobie, że zostawiła w domu włączone żelazko, ale zadzwoniła do rodziców i ci poszli je wyłączyć. Całe szczęście, bo mieszkanie mogłoby pójść z dymem. W Sopocie byliśmy już wcześnie rano. Żal nam było każdej godziny urlopu, więc zaraz po zakwaterowaniu się w hotelu, poszliśmy na długi spacer. Na molo spędzilismy dobre dwie godziny. Był spory mróz, ale świeciło słońce, więc było nam bardzo miło. Zwiedzaliśmy sporo, nie tylko
Sopot, ale i całe Trójmiasto. Zimowa sceneria nadmorskiej plaży musi urzec. Wydeptana ścieżka w śenigu doprowadza na brzeg morza, a na morzy piętrzące się jedna na drugiej połamane kry. Przy brzegu masę łabędzi, a to wszystko skąpane w przepięknym słońcu. To był jednak bardzo dobry pomysł, by mimo zimowej pory przyjechać do Sopotu.